Raz na miesiąc, półtora trzeba się udać do fryzjera.
Do fryzjera chodzę od dziecka, cały czas do tego samego. Mimo to opis można by skrócić do słów:
Dzień dobry, można? Tak jak zawsze. Dziękuję, Piętnaście? Proszę. Do widzenia.
Jakiś czas przed pójściem trzeba sobie w głowie ułożyć, że trzeba wyjść i liczyć na dobry dzień i że się da radę.
Wychodzę. 5 minut drogi i jestem na miejscu.
Dzień dobry, można? Ewentualnie kiedy mógłbym przyjść jeżeli ktoś już jest obsługiwany.
Jak się uda to siadam, bądź czekam chwilę albo przychodzę za kilka godzin.
Siadam. Tak jak zawsze? Tak jak zawsze. Od lat tak samo, choć można by coś zmienić, zwłaszcza że od jakiegoś czasu jakby wyżej obcinała niż zwykle.
Siedzę tak około 15 minut w ciszy, kiedyś jeszcze radio grało... Czasami ktoś przyjdzie, to zadzwoni telefon.
Dziękuję, płacę i wychodzę licząc, że nie jestem najgorszym klientem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz